• Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

ŻEGLARSTWO I FILOZOFIA

 Kapitan Tomasz Cichocki

8 maja 2013 roku Instytut Filozofii UWM wspólnie z olsztyńskim oddziałem Polskiego Towarzystwa Filozoficznego zorganizował spotkanie autorskie, zatytułowane "Filozofia czterech oceanów". Jego bohaterem był kapitan Tomasz Cichocki, pochodzący z Olsztyna żeglarz, organizator samotniczego, wokółziemskiego rejsu. Literackim pokłosiem jego ekstremalnej wyprawy jest bestsellerowa książka "Zew oceanu". Autor nie tylko zrelacjonował w niej swój dramatyczny, 312-dniowy rejs, ale również opowiedział długą historię rodzenia się żeglarskiej pasji, pomysłu na wokółziemską wyprawę, wieloletnich żmudnych i trudnych przygotowań, towarzyszących im poświęceń, sukcesów i nierzadkich porażek.

alt

Wyprawa kapitana Cichockiego – jak sam podkreśla nie była wyczynem w sensie sportowym. Żeglarz nie brał udziału w wokółziemskich regatach, nie realizował też projektu samotniczego opłynięcia Ziemi z zamiarem pobicia któregokolwiek z rekordów. Mimo tego jego rejs okazał się wyczynem w sensie organizacyjnym i psychologicznym. Był on również wyjątkowym doświadczeniem egzystencjalnym.
Mimo wieloletniej praktyki żeglarskiej (licznych wcześniejszych rejsów po Bałtyku, po Morzu Północnym, kilkukrotnych przejść Atlantyku), wokółziemski rejs był dla kapitana Cichockiego czymś bezprecedensowym. Jak mówi: „Była to nie tylko ekstremalna próba charakteru i test własnej wytrzymałości, ale również zmierzenie się z ogromem natury i z nieprzychylnością czy nawet wrogością środowiska, w jakim się znalazłem”. Rejs stał się prawdziwym oceanicznym survivalem, wyprawą przez wszystkie strefy klimatyczne, spotkaniem z skrajnie silnymi wiatrami, monstrualnymi falami. W takich sytuacjach człowiek wielokrotnie doświadcza istnienia niewidzialnej granicy życia i śmierci. Rozumie także, że w każdej godzinie poddawany jest próbie, przymuszany do podejmowania decyzji, od których zależy jego życie. Ponoszone ryzyko nie jest też wolne od paradoksów, jak choćby wtedy, gdy jest się bliskim śmierci z pragnienia na środku oceanu.

alt

Rejs kapitana Cichockiego rozpoczął się 1 lipca 2011 roku we francuskim Breście. Jachtem Polska Miedź (lub Miedziak, jak sam zwykł nazywać olecką Delphię 40) ruszył szlakiem na południe. Potem popłynął „dobrą drogą” na wschód. Po opłynięciu Afryki, południową częścią Oceanu Indyjskiego dotarł do Australii i Tasmanii, a po ich minięciu, przebył Pacyfik i osiągnął Przylądek Horn. Następnie mijając Falklandy, wzdłuż wschodniego wybrzeża Ameryki Południowej, przez środkowy Atlantyk, Azory powrócił na Zatokę Biskajską i dotarł do Brestu.
Ten opis w wielkim skrócie odtwarza przebyta drogę, nie oddaje jednak skali przedsięwzięcia. W praktyce było to 312 dni wycieńczającej wyprawy. Do Brestu Cichocki dotarł bez żywności. Nie jadł przez cztery ostatnie dni rejsu, nie spał przez trzy doby, na pokładzie jachtu miał tylko 4 litry wody pitnej.
alt

Książka T. Cichockiego jest zdecydowanie czymś więcej niż tylko relacją z ekstremalnego, żeglarskiego przedsięwzięcia. Jeśli traktować ją w kategoriach literatury podróżniczej, jest niemal instruktażowym opisem przygotowań od pomysłu na wokółziemską wyprawę do jej ostatecznej realizacji. Trudno powiedzieć, czy swoją opowieścią o zmaganiach organizacyjnych kapitan Cichocki nakłoni innych do tego, by podjęli podobny wysiłek, niewątpliwie daje w niej doskonałe wyobrażenie, o tym jak długa drogą wiedzie od pomysłu na rejs do osiągnięcia zamierzonego celu. Jemu zajęło to 8 lat. Niezwykła skala determinacji, która skłoniła Cichockiego do poświęcenia własnego majątku, uporczywego poszukiwania wsparcia ze strony sponsorów, nakłonienia ich do zaangażowania w projekt nawet wbrew spotykającym niepowodzeniom.
W książce przenika się kilkanaście różnych wątków i motywów z życia bohatera. Poznajemy kapitana Cichockiego, a także Cichockiego absolwenta technikum budowlanego, żołnierza, studenta, przedsiębiorcy, organizatora własnej wyprawy, a przy tym sprawnego lobbysty i negocjatora. Książka świetnie oddaje osobowość bohatera, jego ciekawość świata, otwartość, wolę dzielenia się zdobytymi doświadczeniami, łatwość w ich przekazywaniu. W dziesiątkach opowiedzianych zdarzeń miesza się nierzadko paraliżująca groza i humor (nawet na środku oceanu).

Spotkanie na Wydziale Humanistycznym UWM odbyło się dzień po pierwszej rocznicy zakończenia rejsu. Kapitan Cichocki zawinął do Brestu 7 maja 2012 roku. Podsumowując wyprawę, kapitan uznał, że blisko roczny, samotniczy rejs nie jest jeszcze wystarczającym doświadczeniem, by całkowicie poznać siebie. W obliczu wielości ekstremalnych doświadczeń (poważna awaria steru jachtu i późniejsza wywrotka, utrata połowy żywności, uszkodzenie urządzeń nawigacyjnych oraz zapewniających łączność ze światem, arcytrudne przejście Cieśniny Drake’a i opłynięcię Przylądka Horn w huraganowych wiatrach, finał rejsu na jachcie bez żywności, bez energii elektrycznej, bez sprawnego silnika, bez większości żagli i świateł nawigacyjnych, a wreszcie permanentny brak snu, głód oraz wycieńczenie) człowiek uzmysławia sobie granicę własnych możliwości, nie znajduje jednak odpowiedzi na wszystkie pytania. Rejs dostarcza niewątpliwie wielu skrajnych przeżyć, uczy jeszcze większej pokory, ale nie rozstrzyga wszystkich dylematów. Odpowiedź na pytanie o bilans rejsu jest niejednoznaczna. Kapitanowi udało się opłynąć Ziemię, zdobył potwierdzający wyczyn certyfikat WSSRC, nie zrealizował jednak swego celu, jakim był rejs non stop. „Następnego dnia, po zacumowaniu w Breście, wiedziałem, że zorganizuję kolejny rejs, by tym razem opłynąć Ziemię bez zawijania do portów”.
A. Kucner

http://www.kapitancichocki.pl

alt

 


INSTYTUT
FILOZOFII
. ul. Kurta Obitza 1
10-725 Olsztyn
tel. 89 524 63 98
fax 89 523 34 89
sekretariat-if@uwm.edu.pl